cinema.pl Wywiady

poniedziałek, 24 czerwiec 2013 10:29

O nietypowym człowieku

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

14 czerwca na ekrany kin wszedł film Bodo Koxa ' Dziewczyna z szafy', w którym zobaczymy m.in. Wojciecha Mecwaldowskiego. Wojtek wcielił się w postać Tomka ...

Twoja rola w filmie ‘Dziewczyna z szafy’ jest dość nietypowa…

Wojciech Mecwaldowski: Tak, to dość nietypowy człowiek.

Ciężko było wcielić się w taka postać? Jak długo ‘oczyszczałeś się’ z niej?

W. M.: Cały czas się z niej ‘oczyszczam’. Ciężko było, ponieważ facet nie mówi, nie jest to tzw. normalny człowiek, z którym możemy nawiązać kontakt, dowiedzieć się o co mu chodzi. Jest to człowiek, który w pewnym sensie jest upośledzony w kontakcie z drugim człowiekiem, więc było bardzo ciężko. Była jedna próba, że może miałbym zagrać Jacka, ale na szczęście skończyło się Tomkiem i bardzo się cieszę, ponieważ fajnie było zagrać kogoś kto jest zupełnie inny niż ja, mimo że ja użyczyłem mu ciała. Trochę je zdeformowałem przez co długo dochodziło do siebie.

Chciałam Cię zapytać jak pracowało się z debiutantem?

W. M.: Tragicznie, żart. Wspaniale. Z Bodem miałem wszystko przegadane przed filmem, wiec jak przyjechałem dwa dni przed zdjęciami, pokazałem się, powiedział ‘OK’i później z nim rozmawiałem jak skończyliśmy zdjęcia. To była dla mnie fantastyczna przygoda, Bodo jest genialnym reżyserem, który mnie przygotował i miał komfort na planie. Miał 5 lat na to, aby przegadać ze mną rolę, więc gdy przyjechałem, on wszystko zaakceptował i ruszyliśmy. Uwielbiam tego człowieka, ponieważ jest wariatem. Każdy z nas ma wyobraźnię, ale jest ona trochę chaotyczna, ponieważ co chwile myślimy o czymś innym, co innego sobie wyobrażamy, a on to wszytko potrafi w mądry sposób poukładać, przelać na papier i później jeszcze wyreżyserować. To był dla mnie wielki zaszczyt pracować z tym reżyserem, który jest tak poukładany, chociaż z drugiej strony jest kompletnie niepoukładany.

Nie bałeś się współpracy?

W. M.: Znałem się z Bodem wcześniej, a rolę Tomka zaproponował mi 5 lat temu, więc to wszystko ‘siedziało’ w mojej głowie cały czas. Jeżeli mam tekst przed sobą, wg którego mam zagrać chorego na autyzm w tak pięknym i barwnym świecie, w tak doborowym towarzystwie i z wiedzą, że mam z tym reżyserem parę miesięcy rozmawiać i pracować na rolą, to nie mogłem odmówić. Wiedziałem, że on wie, że ten film powstanie, a nie tylko wierzył, więc motywował mnie do tego, żebym tego Tomka sobie ‘zaszczepił’, ponieważ film na pewno powstanie.

Przed premierą podróżowaliście z filmem, jakie są reakcje publiczności?

W. M.: Z Bodem spodziewaliśmy się na pewno jednej rzeczy, że ten film musi zobaczyć mądry widz. Okazuje się, że każdy kto idzie na ten film czyta wszystko co Bodo napisał i jaki pokazał świat. Oczywiście są różne gusta, ale na szczęście nie spotkaliśmy się do tej pory chyba z kimś komu ten film by się nie podobał. Cieszę się, że możemy z tym filmem wyjść do widza. Jeździć po Polsce i spotykać się z widzami. Często produkcję o tym zapominają, a to bardzo ważne by nie traktować tylko Warszawy jako miasta premier ale inne miasta w Polsce też np. pokazami przedpremierowymi z udziałem twórców. Bo przecież nam zależy na tym co robimy.

W filmie tym jest również mnóstwo ciekawych zdjęć.

W. M.: Piękne zdjęcia Arka Tomiaka. To geniusz. Przepiękna scenografia Pana Halińskiego. Dodatkowo muzyka jest znakomita i szkoda, że nie ma jej w zwiastunie filmu. To jest duży błąd, ale niestety nie mamy na to wpływu tylko dystrybutorzy. Szkoda, że promuję się film nie tak jak wygląda, jakby widza z góry traktować jak produkt, a nie człowieka który chce coś przeżyć, zatrzymać się, a ten film na to pozwala i gwarantuję to Bodo Kox.

Czytany 1178 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 24 czerwiec 2013 10:30

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama