cinema.pl Wywiady

środa, 20 czerwiec 2018 20:16

Kobiece myślenie jest zdecydowanie odmienne - Lethargus dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(1 Głos)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Siedlisko jest metafizyczną przypowieścią o pędzie ludzkości do autodestrukcji. Kosztach jakie ponosi każda jednostka, wyszczególniając ten który odciska piętno na ludzkiej psyche. Mieliśmy okazję porozmawiać z twórca filmu - Lethargus'em.

 


"Siedlisko" to Pana cudo? Co to za dzieło?

Siedlisko jest to w pełni moje autorskie cudo jak to Pani określiła, jest to dzieło wymykające się z typowego szablonu gatunkowego, jest to kino które określam mianem „Dark Off”.

Jest to horror. Skąd pomysł na taki gatunek?

Siedlisko jest horrorem, choć nie jest to od początku oczywiste, szczególnie dla kogoś kto pierwszy raz spotyka na swojej drodze moją twórczość, która wymaga czasu i skupienia od widza.

Skąd pomysł na film, na tak produkcje?

Pomysł by tworzyć ambitne i dość nietypowe kino grozy czy horror, narodził się ładnych parę lat temu, kiedy to oglądając typową produkcję grozy stwierdziłem że coraz częściej brakuje w nich ciekawej fabuły, czegoś co by hipnotyzowało mnie jako odbiorcę, postanowiłem to odmienić, biorąc horror na własny warsztat, zmieniając ten schemat gatunkowy przynajmniej w offie.

Sam tytuł mówi " to może wiele "Siedlisko być dom, blokowisko ... jakiś ośrodek wypoczynkowy...

Tytuł Siedlisko w mojej produkcji ma funkcję określania pewnego szczególnego zjawiska czy raczej procederu, destrukcji jaką niesie życie w skupisku ludzkim, interesowało mnie to jakie koszty mentalne ponosi jednostka egzystując w molochu, oraz jakie piętno odciska postęp poprzez destrukcję środowiska i natury na ludzką psychikę.

W filmie są czarno-białe zdjęcia? Mam wrażenie, ze to częsty proceder? Wg moich obserwacji mają magiczna moc... Jak Pan to odbiera? Jak to się ma też do pracy nad filmem?

Słusznie Pani zauważyła że czarno-białe zdjęcia to stały element mojej twórczości, z założenia uznałem że moje produkcje będą naznaczone czarno-białymi kadrami, nadaję to pewnej tajemniczości i sprawia że są nieco passe, zobaczy Pani stare horrory z początku kinematografii bardzo utrwalają się w masowej świadomości widzów a to za sprawą tych dwóch prostych kolorów, odciskając piętno na wyobraźni widzów i twórców, w tym również i mnie.
A jak odbieram to osobiście, zawsze mnie fascynowało nieme kino i jego czarno-biały urok płynący z tych produkcji, dlatego też moje są osobistym hołdem w stronę takiej klasyki.

Innym plusem filmu i tez w polskiej kinematografii to się zdarza, ze nie jest ten film przegadany? Tzn. skromny był scenariusz?

Jest to kolejny świadomy zabieg, również scenariuszowy, często polskie produkcję zwyczajnie są przegadane, nawet w klasyce polskiej grozy czyli w „Wilczycy” zdarzają się dłużyzny w postaci przegadanych momentów, ja staram się unikać tego i dlatego podsuwam widzowi alternatywne rozwiązanie fabularne, które jest milczeniem, a jak mówi przysłowie „milczenie jest złotem”,  ja wziąłem to sobie dosłownie do serca, budując atmosferę filmu nie po przez dialogi a czyste pierwotne emocje płynące z ekranu.
Odpowiadając na kolejne pytanie Pani, przy taki specyficznym podejściu do tworzenia scenariusz jest  bardzo rozbudowany a nie skromny, ponieważ to co mógłby aktor przedstawić czy nakreślić widzowi w kilki zdaniach, musi być przedstawione za pomocą odpowiednich środków wyrazu, gry aktorskiej, nastroju, klimatu, bazowaniu na odczuciach odbiorcy takiego filmu.

No właśnie scenariusz...jak wyglądała praca nad nim? Był zmieniany?

Odp. Praca na takim scenariuszem nie jest żadnym novum, nie odróżnia się niczym szczególnym w byciu reżyserem czy scenarzystą, po za tym że nie ma dialogów, a luki te trzeba zastąpić czymś znacznie ciekawszym i nęcącym dla potencjalnego widza, ja też nie jestem wykształconym scenarzystą dlatego w dużej mierze polegam na własnych doświadczeniach i wyobraźni podczas procesu tworzenia scenariusza.
Sam scenariusz Siedliska by zmieniany trzykrotnie by uwydatnić i uatrakcyjnić widzowi jego rysy fabularne, które uważam mogą być zaskoczeniem szczególnie dla kogoś kto poszukuję czegoś odmiennego w kinie grozy, cała zabawa polega na tym by odbiorca Siedliska poskładał sobie sam w całość film, odkrywając jego znaczenie i symbolikę, która po przemyśleniu jest dosyć czytelna.

Scenariusz, obraz ... oraz dźwięk .. też mroczna?

W mojej twórczości musi być wszystko komplementarne, tworzyć spójną całość od scenariusza który jest kręgosłupem produkcji po obraz i dźwięk, który jest szczególnie istotny bo buduję odpowiednie napięcie, a dlaczego też to wszystko mroczne?, myślę że nie da się trudnych i ważnych tematów poruszać w tzw. „lajtowy” sposób, mrok w kinie nadaje odpowiedniej powagi i prowokuje do myślenia.

Scenariusz to raz...ale kolejna funkcja to operator? Nie za dużo na głowie?

Owszem czasem za dużo na głowie ale nie ukrywam że lubię przebrnąć przez każdy proces twórczy, dawniej zajmowałem się tylko pisaniem scenariusza i nadzorowanie prac na planie, czy idą zgodnie z harmonogramem oraz osią fabularną, natomiast pewnego dnia zapragnąłem poznać kino całkowicie, również od strony technicznej, poznając każdy etap tworzenia filmu krok po kroku, oraz wyciągając wnioski na własnych błędach.
Pracę zdjęciowe całkowicie mnie zafascynowały, podpatrując najlepszy i ucząc się od nich, stworzyłem własny styl kręcenia, który jest znakiem rozpoznawczym moich produkcji, idealnie uzupełniającym tło fabularne każdego mojego projektu.
Praca operatora to nie kończący się  progres, cały czas odkrywam coś nowego w tej materii, doskonaląc swój warsztat filmowy.

Jakich tricków Pan użył? Wykorzystał Pan swoje talenty plastyczne?

W Siedlisku jest parę charakterystycznych tricków filmowy, które zapożyczyłem ze starej szkoły operatorskiej, oczywiście nie markując ich, tylko na podstawie wiedzy tworząc własne.
Pierwszym który przychodzi mi na myśl i który wypróbowałem na własnej skórze, to tzw. gra światło-cienia, polega to na tym że przedmioty które będą kadrowane na planie, naświetla się lampami tak by rzucały nie naturalne cienie, wygląda to dosyć ponuro i nadaje kadrowi odpowiedniego klimatu.
W dalszej kolejności zastosowałem parę tricków optycznych, eksperymentując ze zbliżeniami kręconych obiektów do skali makro, czy już na etapie post-produkcji, podczas montażu składając obraz w odpowiednie i dość „dziwne” przejścia między scenami, nadające większej dynamiki filmowi.
Co do talentów plastycznych, swoją przygodę ze sztuką rozpoczynałem jako malarz i trochę próbowałem rzeźbić, zaniechałem to jednak na rzecz kina, przy Siedlisku musiałem odkurzyć niektóre zdolności, ponieważ nie dogadałem się z artystą który miał stworzyć pierwotnie maskę oraz kostium postaci drugoplanowej do filmu, postawiłem wszystko na jedną kartę, samemu rzeźbiąc maskę i projektując kostium, tym bardziej że wcześniej sam rysowałem szkice koncepcyjne postaci.

Jest to pewne odniesienie do sztuki oraz metamorfozy? Co tzn.?

Każda kolejna moja produkcja jest katalizatorem moich fascynacji nad sztuką, prywatnie bardzo interesuje się pojęciem sztuki, szczególnie tymi jej dziedzinami związanymi z kinem, szeroką pojętą muzyką, malarstwem.
Zawsze w swoich filmach „puszczam oczko” w stronę widza, pozwalając mu powoli odkrywać karty, ukryte w moich kadrach płynących z ekranu, dając tym samym pogląd odbiorcy, co w danym etapie mojego życia mnie fascynowało, a co z tego było inspiracją do podczas tworzenia filmu.
Metamorfozy  mhm ?, bardzo je lubię, od wielu lat tworzę pod pseudonimem artystycznym, który jest silnie powiązany z moim image, który ciągle ewoluuje, co jest zwyczajnie wypadkową moich życiowych przemyśleń, które w miarę upływających lat są bardziej dojrzalsze, co też sprawia że mój wizerunek artystyczny jest poddany nieustannym metamorfozą.

Bohaterką jest kobieta. Kobiecy świat, myślenie jest chyba inne jak układała się współpraca? Pomysły były przedyskutowane?

Na pewno kobiece myślenie jest zdecydowanie odmienne od bynajmniej mojego spojrzenia na świat, co też od mnie jako twórcy wymagało dużej wyobraźni oraz empatii, by choć trochę przemycić na ekran to w jaki sposób kobieta postrzega rzeczywistość .
Przy Siedlisku miałem dodatkowo utrudnione zadanie, ponieważ pisząc scenariusz musiałem nakreślić odpowiedni rys psychologiczny postaci, która będąc kobietą prezentowałby uniwersalne emocje czytelne dla każdego widza bez względu na płeć.
Współpraca z aktorką Iwoną Gasiul przebiegała niezwykle sprawnie, tym bardziej po raz pierwszy pracowałem na planie z wykształconym aktorem, który jest świadomy swoich możliwości i który potrafi swoje umiejętności i warsztat przedłożyć na plan zdjęciowy, wykorzystując talent w odpowiedni sposób, był to ogromny komfort pracy, ponieważ nie musiałem się specjalnie wysilać objaśniając poszczególną scenę.
Połowa sukcesu tej produkcji zawdzięczam właśnie Iwonie która włożyła w przygotowanie się do roli ogromne serce i poświęcenie, za co jej serdecznie dziękuje.
Natomiast nigdy nie rezygnuje ze zdolnych amatorów, zawsze staram się ich wyławiać z tłumu, takim jasnym przykładem jest Malphas, z którym współpracowałem podczas poprzedniej produkcji (Insomnia), a który okazał się na tyle zdolny by udźwignąć ciężar formy jaką prezentował obraz, dzięki tej decyzji (obsadzenie amatorów do ról głównych), Insomnia zaskarbiła uznanie krytyków i widzów.
Jako reżyser wiem że aktor nie lubi czuć się skrępowany sztywnym odgrywaniem kartkowej postaci ze scenariusza, dlatego uważam że trzeba dawać aktorom swobodę w interpretowaniu postaci,  adaptowaniu jej do własnych możliwości i warsztatu, na tyle by nie zniekształciło to ogólnego konceptu filmu, tym samym przyczyniając się do jego późniejszego sukcesu.

Film niezależny, offowy. Co było najtrudniejsze? Jakie są plany dalsze co do promocji filmu?

Przy Siedlisku montaż był najtrudniejszą częścią pracy filmowej, ponieważ jest to żmudny i czasochłonny proces, nad każdą sceną pochylałem się osobno by zmontować ją poprawnie, oraz według zamierzonego konceptu, sporym utrudnieniem było to że posiadam stałą pracę, praktycznie film sklejałem zarywając nocki.
Co do planów względem promocji filmu, nadszedł dużymi krokami kolejny jej etap, a mianowicie fizyczny poziom odbioru filmu, czyli bezpośrednie starcie Siedliska z żywym widzem, nie za pośrednictwem sieci, czy tzw. „social media” lecz kameralnie.
Planuje Siedlisko puścić w obieg na skromnych pokazach filmowych w przychylnych mojej twórczości domach i palcówkach związanych z kulturą, tym bardziej że już pierwsze szlaki film ma za sobą w postaci dwóch konkretnych recenzji, paru artykułów na jego temat, oraz emisji w sieci.
Początkowo planowana jest bezpośrednia emisja filmu na Pomorzu i w niektórych rejonach wielkopolski, wszystko zależy od możliwości budżetowych studia i od przychylności włodarzy kultury w danym mieście na tego rodzaju projekt.
Film miał jeszcze premierę na DVD i parę kopii trafiło już do poszczególnych widzów.

Dla jakiego widza jest ten film? Co Pan chce osiągnąć?

Siedlisko jest filmem dla widza wymagającego od kina czegoś więcej, dla kogoś kto lubi używać szarych komórek podczas seansu i wyciągać z niego własne wnioski, w zasadzie dla każdego kto ma otwarty umysł na kulturę alternatywną, dla osób które chcą na jakiś czas odetchnąć od kina „mainstreamowego”, serwowanego jako zwykły produkt w sieci multipleksów.
Jako reżyser pragnę nie wiele, by nie tworzyć do przysłowiowej szuflady, docierać do możliwie stopniowo większej liczby odbiorców, zyskując tym samym nowych fanów w podziemiu oraz szacunek i uznanie ze strony krytyków filmowy.
Na pewno nie pragnę wielkiej kasowej kariery, ponieważ świadomie odcinam się od kina typowego nurtu, stawiając na artyzm, tworząc własną rozpoznawalną sztukę filmową.

Temat to człowiek, ale też natura? Gdzie, na jakim miejscu znajduję się człowiek?

Jeśli Pani zadaję pytanie w kontekście filmu Siedlisko, to jasno jest w nim nacechowane w jakim położeniu znajduje się aktualnie rodzaj ludzki, powiedział bym że na rozdrożu, gdzie są dwie ścieżki postępu degradującego naturę w służbie rozwoju, oraz ścieżki trudnej, nie oczywistej którą każdy musi odkryć samemu, drogi zwanej przebudzeniem odrzucającym wszytko to co niesie ta pierwsza z góry ustalona trasa.
Ja osobiście nie uważam się za jakiegoś kaznodzieję który „pozjadał wszystkie rozumy świata” i poprzez kino naucza słuszne prawdy, głosząc morały widzowi, sam nie lubię megalomanii i trzymam się od tego z daleka.
Jestem jednym z wielu artystów który zauważa pewne niepokojące sprawy w otaczającej nas rzeczywistości, po prostu podcinamy gałąź na której siedzimy.

Kim jest? Ofiara czy jest sprawcą ?

W Siedlisku bohaterka filmu jest ofiarą i zarazem sprawcą swojej niedoli, jest to oczywista alegoria ludzkości w której ona sama jest katem i ofiarą.
Z kart historii jasno wynika że droga postępu człowieka często była usłana jego nie potrzebny cierpieniem.

Dziękuje za wywiad.

Czytany 257 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 18 listopad 2018 13:24

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv