cinema.pl Newsy Dnia

sobota, 03 listopad 2018 15:49

Dla mnie emocjonalnym przełomem było granie - Magdalena Berus dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Myślę, że człowiek zaczyna mieć problemy w późniejszym okresie. Zaczyna dostrzegać pewne swoje niepoukładane sprawy. Potem zaczyna się interesować psychoterapią czy duchowymi ścieżkami - mówi Magdalena Berus. Z aktorką spotkaliśmy się na toruńskim Festiwalu Filmowym TOFIFEST.

 

5 lat temu dostałaś nagrodę na TOFIFEST w kategorii Kina Europejskiego...

Teraz miałam półroczną przerwę od grania. Powoli wracam do zawodu, więc dalekosiężnych planów nie mam. Chciałabym na spokojnie wrócić do grania i zobaczyć co będzie.

A jak nasze kino wypada na tle europejskim? Chyba nie jest najgorsze?

Uważam, ze nasze kino jest coraz lepsze, chociaż aktualnie mam duże zaległości i muszę je nadrobić. Bardzo lubię polskie kino i oglądanie polskiego filmu jest to dla mnie ogromną przyjemnością. Marzeniem jest oczywiście próbowanie czegoś za granicą

Wybierasz bardzo ambitne filmy. Taki był Twój plan na karierę? Czy w ogóle  można mówić o planie na karierę?

Teraz chciałabym odejść trochę od ról, od tych propozycji, które dostawałam, takich zbuntowanych  dziewczyn. Takimi rolami się już trochę zmęczyłam. Wypalił mi się na to potencjał. W filmie „7 uczuć” miałam okazję pokazać się zupełnie z innej strony.

Mówisz o zbuntowanych bohaterkach, a my spotykamy się na festiwalu TOFIFEST, którego hasłem jest NIEPOKORNOSĆ. Zastanawiam się czy np. Twoje pokolenie lub młodsze ma się przeciwko komu / czemu buntować?

Mam wrażenie, że dzisiaj bunt, to jest powrót do jakichś tradycji. Teraz buntem jest nieposiadanie instagrama czy facebooka. Dla mnie buntem jest życie obok mediów społecznościowych.

„7 uczuć”, to film, który już jest, który robi furorę. Jak myślisz na czym polega fenomen tego filmu?

Zawsze jak komuś w tajemnicy opowiadałam o tym filmie, to nawiązywałam do tej konwencji, czyli do starszych aktorów, którzy grają dzieci. Myślę, ze to jest bardzo mocne i bardzo ryzykowne posunięcie. Na początku, czytając scenariusz miałam bardzo duże wątpliwości. Nie wiedziałam jak to będzie wyglądało. Zastanawiałam się czy to nie będzie śmieszne w rozumieniu negatywnym. Udało się. Film „nie gryzie”, nie razi w oczy. Rozśmiesza, ale nie jest to głupie.

Wspominasz o wątpliwościach, o których też wspominała Michał Koterski. Warto też tu wspomnieć o dialogu, który chyba do łatwych nie  należał…

Trzymaliśmy się sztywno scenariusza. W moim przypadku było duże niebezpieczeństwo zagrania tego groteskowo. Bardzo łatwo było pójść w pewną pretensjonalność. Na początku tę postać widziałam jako matkę wścibską, nachalną. Potem jednak przeczytałam życiorys, który wysłał mi reżyser,w którym z niezwykłą czułością opisana była moja bohaterka.  Od tego momentu musiałam zupełnie inaczej podejść do tej postaci. Taki pierwowzór, inspirację znalazłam sobie w swoim w bliskim otoczeniu. I dopiero jak w ten sposób zakorzeniłam się w tej postaci, to ten dialog wyszedł naturalnie.

Oglądając ten film wróciłam do dawnych czasów, pamiętam np. mundurki. Ciekawa jestem czym ta rola dla Ciebie była? Też pewnym powrotem?

Wszystko klarowało się w okresie zdjęć próbnych. Ta scenografia, stroje czy styl. Bardzo mi się  spodobało, że byłam elegancko ubrana, jako wytworna kobieta. Było to bardzo różne od wcześniejszych moich  ról. Bardzo dobrze się w tym czułam.

Ciekawa jestem jak wyglądała sama współpraca z Panem Markiem Koterskim? Jakim jest reżyserem? O obawach mówił w jednym z wywiadów wspominał Michał Koterski.

Pewnie chęć dorównania klasie, którą jest Pana Marek Koterski. Ja go postrzegam jako osobę, reżysera, który wie czego chce. Jest bardzo mało dubli. Z drugiej strony jest bardzo ogromna dbałość o aktora. Jest to ktoś, kto ma dużą wrażliwość i czujność na aktorów. Jak kończyliśmy scenę, to od razu kazał przynosić nam krzesła, ponieważ jak mówił, wtedy energia od aktora nie ucieka. Dla niego to były ważne rzeczy. Poza dawał bardzo mało wskazówek. Najpierw była przestrzeń na pokazanie tego co się przygotowało, dopiero potem podpowiadał coś od siebie. Były 3-4 duble. Dla mnie to było zaskoczenie, że ta praca tak szybko u niego przebiega.

Jest to film z mądrym przesłaniem, ale jednak komedia. Często mówi się, ze jak aktorzy dobrze bawią się na planie, to potem słaby film wychodzi. Jak było w Twoim przypadku?

Byłam bardzo skupiona na mojej postaci. Kilak osób z ekipy przy tej scenie miała niesamowity ubaw, ale ja tego nie odczułam podczas pracy. Trzeb było uważać, aby tego śmiechu nie było widać w oczach.

Zastanawiam się czy w przypadku tego filmu można mówić o tzw. elementarzu uczuć. Uczymy się tego w szkole czy już wynosimy z domu.

Myślę, że człowiek zaczyna mieć problemy w późniejszym okresie. Zaczyna dostrzegać pewne swoje niepoukładane sprawy. Potem zaczyna się interesować psychoterapią czy duchowymi ścieżkami. Dla mnie emocjonalnym przełomem było granie i aktorstwo. Zorientowałam się, że emocjami można manipulować, że można przekuć coś, co  wcześniej traumatyczne, trudne, na materiał, który pokazuje się przed kamerą, na coś wartościowego. To był dla mnie taki przełom w zrozumieniu ludzkich uczuć i emocji.

Grasz malutka rolę. Matkę Grubego. Co zobaczymy na ekranie?

Gram matkę, która bardzo kocha swojego syna i bardzo w niego wierzy. Moja postać próbuje wyróżnić swojego syna (w tej roli Tomasz Karolak) i zapewnić mu taką pozycję na jaką zasługuje.

Wg Ciebie dobry rodzić to…

Powinien być obecny, elastyczny, otwarty. Nie powinien próbować żyć życiem dziecka. W przypadku mojej bohaterki tak właśnie jest, że żyje życiem swojego syna. Dla niej jest on powodem do dumy.

Czyli ten film można traktować jako poradnik?

Hmm… Może i tak. Nawet słowa woźnej, które padają na koniec filmu dają do myślenia.

Powiedziałaś, że w rolę wchodzisz na 100%, co faktycznie widać na ekranie czy w telewizji.

Ale nie mam żadnego problemu aby wyjść z roli. Jeżeli chodzi o postać z filmu „7 uczuć”, to faktycznie było tak, że póki naprawdę jej „nie poczułam” od środka, dzięki temu, że znalazłam sobie kogoś z otoczenia, kto podpasował mi w nieoczywisty sposób pod tę postać. Dopiero w tym momencie ten tekst i ta energia popłynęła w naturalny sposób. Gdy próbowałam to odgrywać, to wychodziło mi to słabo, nie było w tym żadnej mocy. Dopiero gdy podeszłam do tej realnej osoby z pewnym współczuciem i zrozumieniem ,to zaczęło grać się samo.

Wracając jeszcze do przygotowań do pracy nad filmem. Wiem, ze niektórzy reżyserzy robią takie spotkania „na sucho”, bez kamery. Mieliście takie spotkanie?

Faktycznie mieliśmy takie spotkanie z reżyserem i Tomaszem Karolakiem. Mimo, że miałam tylko 3 sceny w filmie to dostałam od reżysera spisany życiorys postaci, to było dla mnie zaskoczeniem. Dzięki niemu dowiedziałam się sporo o jej przeżyciach, czym się zajmuje, czym się kieruje w relacji z synem. Na samym spotkaniu nie miałam pomysłu jak podejść do tej postaci. Na początku trochę byłam zawiedziona, że nie pokazuję się z najlepszej strony.

Na koniec chciałabym podpytać o serial „Druga szansa”, który mieliśmy okazje oglądać przez 5 sezonów…

Bardzo dobrze wspominam ten serial, pracę nad tą produkcją. To była super przygoda.

z postacią serialową jest się dłużej i to chyba jest jedną z różnic pracy na planie filmowym, a serialowym.

Moja postać zmieniła się całkowicie od trzeciego sezonu, kiedy zmieniłam też moje nastawienie do niej. Zaczęłam o wiele delikatniej grać. Ta postać zmieniła się o 180 stopni. Najpierw była zbuntowana, z kolcami, na „nie”, a potem zrobił się z niej taki kwiat. O wiele lżej grało mi się ją od 3 sezonu.

Co było tego powodem? Zmieniłaś się Ty jako Magda?

Dokładnie. Zmieniłam się ja jako osoba. Myślę, że postać zyskała na tym, na takiej delikatności, radości. Było to powiązane zdecydowanie z moim nastawieniem. Wybrałam się też na zajęcia z inną, bardziej doświadczoną ode mnie aktorką, która pozwoliła mi spojrzeć inaczej na tę postać. Stwierdziłam, ze z kimś z boku muszę sobie porozmawiać o tej postaci. Ta osoba dała mi inne rozwiązania i to mi pomogło.

Czyli aktor cały czas się uczy.

Dokładnie.

Dziękuje za rozmowę.

Dziękuje.




 

Czytany 128 razy Ostatnio zmieniany sobota, 03 listopad 2018 16:17

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv