cinema.pl Newsy Dnia

sobota, 01 grudzień 2018 14:36

Ten zawód oparty jest na słabościach - Izabela Kuna dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Podczas tegorocznej edycji Artus Festiwal można w toruńskim Dworze Artusa, można było spotkać się z wieloma artystami, podróżnikami, dziennikarzami. Jedna z osób była aktorka, reżyserka, pedagog Izabela Kuna, z która porozmawialiśmy m.in. o zawodzie aktora - Uważam, że ten zawód powinien sprawiać przyjemność. Powinien dawać ludziom odetchnąć, powinien przynosić ukojenie.

 

Kilka miesięcy temu w zaopatrzyłam się w książkę Łukasza Maciejewskiego AKTORKI. ODKRYCIA. Pani jest jedną z bohaterek. Skąd pomysł na współpracę?

Z Łukaszem znamy się długo i przyjaźnimy. Zawsze opowiada  mi o pomysłach, piszemy  listy do siebie bardzo długie i bardzo ładne mam wrażenie. To, że do mnie się odezwał przy tworzeniu trzeciego tomu, to było dla mnie ogromne wyróżnienie. Nasza znajomość zaczęła się od strefy zawodowej, ponieważ przeprowadzał ze mną wywiad i tak zostało do dzisiaj. Łukasz jest osobą, która z wielką czułością i miłością podchodzi do kobiet, do artystów. Właściwie o zgadzaniu się czy zastanawianiu,  w ogóle nie było mowy. Byłam mu bardzo wdzięczna, że się do mnie zwrócił i, że zrobił ze mną ten wywiad.

Wspomniała Pani, że jest to facet, który szanuje kobiety. Zastanawiam się czy przed rozpoczęciem spotkań, rozmowy ustaliliście jakieś zasady, o czym będziecie rozmawiać?

Zdarza mi się zakładać różne rzeczy, jeżeli spotykam się z osobą, której nie znam. Te założenia dotyczą jednak tylko jednej sfery tzn. życia prywatnego. Nie jestem też osobą, która udziela wywiadów w nieograniczonej ilości, nie lubię tego robić. Zwłaszcza nie lubię opowiadać o rzeczach prywatnych. Jeżeli chodzi o Łukasza, to w ogóle nie było mowy o ustalaniu czegokolwiek, dlatego, że bardzo dobrze się znamy. Spotkaliśmy się i porozmawialiśmy.

Niby nie rozmawialiście o rzeczach prywatnych, ale ja doczytałam się wielu takich smaczków, nie tylko jeżeli chodzi o Panią. Czytając różne Wasze historię bardzo szczere się uśmiechałam…

Może faktycznie u Łukasza tej „prywaty” było trochę więcej, niż gdzie indziej. Mam do niego ogromne zaufanie.  

A czym dla Pani była ta książka? Pewnym podsumowaniem?

Boje się takiego słowa jak podsumowanie i mam nadzieję, że parę rzeczy  jeszcze przede mną. Nie wiem czy związanych z zawodem. Nie lubię rzeczy podsumowujących. Zawsze się śmieję, gdy słyszę o benefisie, nie cierpię takich słów jak aktor spełniony czy nie spełniony. Ciągle jestem w jakimś procesie i pewne rzeczy mi się przytrafiają, z drugiej strony  nie lubię opowiadać o sobie.  Gównie skupiam się na sprawach zawodowych.  Jeżeli robię coś ciekawego, to mogę o tym opowiedzieć.

Spotykamy się w toruńskim Dworze Artusa przy okazji Forte Artus. Lubi Pani takie wydarzenia, spotkania?

Bardzo lubię takie spotkania. Poza tym lubię powtarzać, że jestem osobą, która zyskuje przy bliższym poznaniu ( śmiech). Wczoraj byłam na dużej gali, która wieńczyła kolejną  edycje akcji Mam Marzenie. Było dużo ludzi. Dałam radę (śmiech). Miałam wiele spotkań, doświadczeń, związanych z moją książką (KLARA) parę lat temu i też jeździłam z promocją tej książki. Lubię ludzi i lubię się spotykać, lubię rozdawać autografy, lubię robić zdjęcia, jeżeli ktoś ma ochotę. To jest część mojego zawodu.

Z tego co czytałam te otwartość Pani chyba wyniosła z domu. Jest to chyba też wpisane w Wasz artystyczny zawód.

Nie wiem czy to jest domena tego zawodu. Znam wielu towarzyskich aktorów, ale też i takich, którzy są nietowarzyscy. Mówiąc o tych spotkaniach z publicznością, miałam na myśli takie kontakty jak dzisiejszy.   Nie boje się takich spotkań jak dzisiaj. Jeżeli ludzie chcą czegokolwiek o mnie czy ode mnie się dowiedzieć, to ja takie rzeczy sobie bardzo cenię. Nie wiem czy to ma cokolwiek wspólnego z zawodem. Jestem towarzyska po prostu.  Myślę, że jest to przede wszystkim cecha charakteru.

A czy można powiedzieć, ze zawód artysty, podobnie jak lekarza czy nauczyciela można traktować jako misje. Kiedyś powiedziała Pani, że zawód ten średnio Pani szanuję.

Powiedziałam to kiedyś w kontekście zabawnym, bardziej frywolnym. Tzn. nie traktuję tego zawodu jak misję. Spotkanie z publicznością, to jest coś co zarówno mnie jak i ludziom ma sprawić przyjemność. Jeżeli tak jest, to ja tu po to jestem. Nie chcę niczego nikogo uczyć. Jeżeli jednak mogę kogoś uwrażliwić na pewne tematy i np. zachęcać do tego aby pomagać dzieciom, kobietom, aby pokazywać rzeczy, na które jestem uczulona i które powinny być w tym kraju i na świecie załatwione, to bardzo chętnie to zrobię. Nie jestem natomiast od tego, aby moralizować i żeby pokazywać co jest dobre, a co złe. Sama tego nie lubię ani w kinie ani w teatrze. Nie lubię zaangażowanych sztuk, nie lubię moralizatorstwa w sztuce, gdy ktoś mi mówi co jest dobre. Ja wiem co jest dobre, a nawet jeżeli się mylę, to wolę się mylić, niż być przymuszana do refleksji.  Uważam, że ten zawód powinien sprawiać przyjemność. Powinien dawać ludziom odetchnąć, powinien przynosić ukojenie.

A jak ma się sprawa z reżyserią. Rozmawiałam o tym z Olgą Chajdas i Kasią Adamik, czyli dziewczynami od reżyserii. Za reżyserię wzięła się Pani, ponieważ sama nie dostawała odpowiednich propozycji?

Być może jest tak jak Pani mówi, że czegoś nie dostałam. Pracowałam z Olgą i Kasią, byłam przy początkach pracy Olgi jako reżyserki. Bardzo jej kibicuję. Na pewno zawsze chciałam być aktorką. Reżyseria to jest coś, co mnie zawsze bardzo interesowało. Pierwsze sygnały pojawiały się w szkole i w szkole filmowej. Może dlatego uczę. Lubię uczyć. Kiedyś moim największym  marzeniem było granie, teraz  zrobienie swojego filmu i dlatego o reżyserii myślę już od dawna. Poza tym lubię aktorów, lubię się im przyglądać, dlatego tak bardzo lubię swoich studentów. Ten zawód oparty jest na słabościach i to najbardziej w człowieku mi się podoba. Proces tworzenia jest  fascynujący. Uwielbiam aktorów, uwielbiam na nich patrzeć, zawsze dobrze o nich myślę (śmiech ).

Poruszony został wątek studentów. Czytając o Pani opowieściach z czasów studiów, uśmiechnęłam się. A co Pani chciałaby przekazać kolejnym pokoleniom artystów? Jak wygląda między Wami „współpraca”?

Przede wszystkim ich bardzo lubię,  czuję też ich wzajemność, mamy  do siebie zaufanie, mam wrażenie. Tego zwodu nauczyć się nie da, dlatego  zależy mi na tym, aby poznawali siebie, czytali książki, oglądali filmy, wystawy, ludzi, słuchali muzyki,  niby banalne rzeczy, a jednak ( śmiech).  Zależy mi na tym, aby się bawili, ciężko pracowali, a potem bawili. Bez ciężkiej pracy, zabawy i przyjemności nie ma sensu się męczyć. Chcę, żeby mówili swoim językiem. Żeby mówili prawdę. Po swojemu. I żeby byli ciekawi , ciekawi życia oczywiście.

Wrócimy jednak do Pani. Grała Pani u wielu reżyserów, a do wielu nawet wracała.

Myślę, że sytuacja jest odwrotna. To oni wracają do mnie np. Wojtek Smarzowski, Andrzej Saramonowicz Krzysztof Lang czy Olga Chajdas. To znaczy, że oni chcą ze mną pracować, co jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. A sam fakt, że biorę udział w  tych projektach znaczy, że chcę. Podobnie jest w teatrze. Teraz np. znowu będę pracować z Wojciechem Malajkatem. Cieszę się, że reżyserzy do mnie wracają. Trudno byłoby mi wrócić, jeżeli reżyser by nie chciał, więc kolejność jest raczej taka. Pomimo trudnego charakteru, podobno (śmiech).

Kilka razy padło słowo teatr. Czy zgodzi się Pani z opinią, że wyjdź na scenę a powiem Ci jakim aktorem jesteś?

Jestem daleka od takiego oceniania i szufladkowania. Dziennikarze wielokrotnie pytają mnie czy mam coś przeciwko temu, aby ludzie bez wykształcenia aktorskiego grali. Nie, nie mam. Dla mnie ktoś jest porządnym człowiekiem, aktorem albo nie. Znam wielu aktorów, którzy skończyli szkołę i nie są fajni i na odwrót. Dla mnie nie jest miarą czy ktoś ma tytuł magistra sztuki czy nie. Miarą jest prawda. A ona jest taka sama w kinie i w teatrze. Innych wymaga środków, ale cel jest ten sam.

Rozmawiamy o filmie, o teatrze, ale są jeszcze seriale, które mam wrażenie w Polsce są coraz lepsze…

Oczywiście. Kiedyś zachwycaliśmy się brazylijskimi telenowelami, dziś mierzymy do najlepszych amerykańskich.. Stać nas na to. Nie mamy się czego wstydzić. Mamy zarówno wspaniałych aktorów jak i reżyserów. I mnóstwo ciekawych historii.

Dziękuje za rozmowę.

Dziękuję.

Foto: Dwór Artusa

 

Czytany 59 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 02 grudzień 2018 14:42

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv