cinema.pl Wywiady

poniedziałek, 23 marzec 2020 11:05

Chodzi o to, aby robić coś istotnego, coś co mnie naprawdę zainteresuje - Jacek Braciak dla cinema.pl

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

Aktor teatralny, filmowy i dubbingowy, szerszej publiczności znany jako Marek z serialu "rodzinka.pl" lub jako Jerzy Polak z "Ja to mam szczęście". osttanio można było zobaczyć aktora w filmach "Córka trenera (reż.:  Łukasz Grzegorzek), "Kler" (reż.: Wojciech Smarzowski) czy "VOLTA" (reż.: Juliusz Machulski). Tak chyba ma Pani rację, różnie z tym bywało. W tej pracy występuje pewna sinusoida, raz jest przełom, raz przepaść. Na zmianę wydarza się coś istotnego, a potem znowu posucha - powiedział Jacek Braciak podczas toruńskiego spotkania z widzami na Artus Festiwal

 

dwor artusaSpotykamy się na Artus Festiwal w Toruniu, ale kilka dni temu zakończył się Energa Camerimage. Nagrodę za najlepszy Film Polski otrzymał film „Pan T”. Piękne czarno-białe zdjęcia.

Film „Pan T” pierwszy raz widziałem na Camerimage i ten film bardzo mi się podobał. Nie powiem nic odkrywczego,  ze  fotografia czarno biała nadaje szlachetności, ale stanowi tez o pewnym dystansie. Niedawno w kinach był film, w całości skomponowany z archiwalnych materiałów z I wojny Światowej. Do momentu, kiedy były to czarno-białe zdjęcia, to nadawały pewien dystans. W chwili, kiedy zostały one pokolorowane i  dodany dźwięk, to były niezwykle współczesne. Jest to pewna różnica między czarno-białym materiałem, a kolorowym. Jednak jest to dygresja. W filmie „Pan T” są piękne zdjęcia.

Film otrzymał nagrodę z Najlepszy Polski Film. Mam wrażenie, że polskie kino jest w dobrej kondycji.

Mam zaległości, niewiele mam do powiedzenia.

Wracając do tematu festiwali. Był Pan u nas w Toruniu najpierw na Tofifest, teraz na Camerimage. 

Osobiście jednak wolę takie spotkania jak dzisiaj, czyli z widzami, którzy są chętni, aby przyjść, nie są do niczego zmuszani. To lubię najbardziej. Mam kłopot z festiwalami, galami, z tłumem ludźmi, ze zdjęciami na ściankach. Ten kłopot mam niezmiennie  od wielu kilku lat i próbuję sobie z tym poradzić. Różnie to wychodzi. Uwielbiam oglądać filmy w kinie i teraz na Camerimage miałam możliwość obejrzenia np. najnowszy film Romana Polańskiego czy najnowszego filmu Martina Scorsese.

Wspomniał Pan o widzach, którzy Was aktorów w większym procencie kojarzą z TV, z seriali…

Telewizja jest rozrywką masową, łatwo dostępną. Ta popularność zwykle wiąże się z żywotnością seriali. W moim przypadku tak jest  na pewno z „rodzinka.pl”. Ale dla mnie nie jest to problem, ponieważ gram jednocześnie w filmach.  Chociaż faktycznie, na ulicy nikt nie woła za mną Kornet albo ksiądz Lisowski, ale właśnie Marek…

Często się mówi, że aktorzy są aktorami jakiegoś reżysera. Można powiedzieć, że jest Pan aktorem Wojciecha Smarzowskiego…

Nie jestem niczyim aktorem.

… jeden z reżyserów po Pana sukcesie w filmie EDI tak Pana nazwał.

Tak ,Feliks Falk. Raz w życiu zagrałem epizod w jego filmie, ale dostałem nagrodę, więc przez chwile byłem jego aktorem. 

A sytuacja, że spotykacie się z twórcami raz, drugi, trzeci, to jest dobra sytuacja, komfortowa? Czy to jest mit?

Nie wiem czy to jest mit. Mogę mówić tylko za siebie. Znajomość kogoś i sympatia do niego jest okolicznością sprzyjającą. Jeżeli jest inaczej, to mi to nie przeszkadza.

Zagrał Pan wiele różnych ról. Zastanawiam się ile Pana jest w danej postaci? Czy „przemyca” Pan swoje rzeczy, charakter w postaci?

To głównie są moje cechy , które gdzieś tam we mnie są, ale nie maja okazji się uzewnętrznić, objawić w życiu prywatnym. Ale używam ich jako aktor, na planie, w teatrze. Nie umiem grać, nie umiem czegoś zilustrować, bez  przeżycia tego, bez doświadczenia 

Pytam też pod kątem gdzie jest Panu bliżej. Do komedii czy do dramatów, ról ciężkich…

Kiedyś Kazimierz Dejmek powiedział, że „Aktor jest do grania jak dupa do …”. Jeżeli chce się grać dobrze, to trzeba stanąć na wysokości zadania zarówno w komedii jak i w dramacie. Jeżeli chce się wywołać niekłamany śmiech, to komedia jest zdecydowanie trudniejsza.  

Często w pracy artysty wyznacza się tzw. przełomy. Śledząc Pana karierę można powiedzieć, ze Jacek Braciak miał kilka przełomów.

Tak chyba ma Pani rację, różnie z tym bywało. W tej pracy występuje pewna sinusoida, raz jest przełom, raz przepaść. Na zmianę wydarza się coś istotnego, a potem znowu posucha. Faktycznie przy EDIM wielu widzów zauważyło, że zaistniał ktoś taki, nie do końca wiadomo kto. Padały pytania skąd produkcja wzięła takiego amatora i to był chyba komplement. I posypały się propozycje, mniej czy bardziej interesujące, ale ja chciałem czegoś więcej.. Przestałem przyjmować epizody, trzecie plany.. Chciałem grać dobre, duże role, ryzykując, ze nie będą długo grał. Rola w KLERZE, a potem nagroda (ORZEŁ) jest ukoronowaniem, przepraszam za słowo, mojej strategii..

Będę się jednak czepiać, ponieważ te drugoplanowe role czasami przysłaniają te pierwszoplanowe.

Czasami, Nie jest to generalna zasada. Zagrałem bardzo małą rolę, w „Panu T”. To był absolutny epizod, ale postać Herberta jest mi tak bliska i scenariusz bardzo mi się spodobał, ze nie miałem wątpliwości. To nie jest cyniczna, wykoncypowana strategia, ze  teraz to tylko i wyłącznie główne role. Zdarzają się propozycję głównych ról, które odrzucam. Chodzi o to, aby robić coś istotnego, coś co mnie naprawdę zainteresuje . Podjąłem i nadal podejmuję  próbę, aby nie były to mniejsze zadania, z którymi lepiej lub gorzej radziłem sobie przez lata. 

A jak to jest z reżyserami. Ma Pan wyznaczoną ścieżkę, patrzy Pan na to, kto wyreżyseruję dany film, serial, spektakl?

Oczywiście, że tak. Czasami jest tak, że osoba reżysera jest powodem odrzucenia przeze mnie pracy w danej produkcji.

To co takiego dany reżyser musi „mieć”, aby Jacek Braciak przyjął rolę?

Najważniejsze dla mnie jest to, jaki to jest człowiek. Nawet jeżeli miałbym wziąć udział w czymś artystycznie niezwykłym, ale z kimś, z kim jest mi nie po drodze,to wolę nie tracić czasu. Jeżeli chodzi o  kryteria, które są połączone jeszcze z talentem, to zawsze Wojtek Smarzowski, Łukasz Grzegorzek,  Piotr Trzaskalski…. 

Jest Pan już w branży trochę, ma też Pan za sobą różne wyzwania. Dzisiaj otwiera się bardzo  szkół aktorskich, prywatnych. Dostawał Pan propozycję nauczania?

Nie dostawałem takich propozycji, ale też nie mam takich ambicji na razie. To bardzo odpowiedzialne i trudne zadanie.

Nie ma pan ambicji aby uczyć, ale też nie ma Pan chyba ambicji być na tzw. ściankach?

Czasami bywam…

Pytam o to, ponieważ ciekawa jestem co Pan sądzi o tym co dzieję się w tzw. Showbiznesie? Jest Pan przerażony?

Przerażony? Może nie aż tak, ale jestem zadziwiony, jak można posuwać się do pewnych sytuacji. Nie mam mediów społecznościowych, ponieważ tego nie czuję i nie jest mi to potrzebne. 

Na koniec zapytam o plany Jacka Braciaka. Jeżeli możemy coś zdradzić…

Oczywiście mogę powiedzieć parę słów, nie nabieram wody w usta, ponieważ chce być szalenie tajemniczy. Nie miałam do tej pory żadnych planów, ponieważ byłem rentierem, jestem nadal i chciałbym być. Jan Matuszyński zbiera się do filmu o Grzegorzu Przemyku i mam tam grać. Łukasz Grzegorzek skończył scenariusz do następnego filmu i też mam się tam pojawić. Marcin Krzyształowicz również myśli o mnie w kontekście następnego filmu, do którego scenariusz jest gotowy. Dużą przyjemność sprawił mi powrót do teatru. W warszawskim Teatrze Współczesnym gram w spektaklu WSTYD w towarzystwie Izy Kuny, Agnieszki Suchory i Mariusza Jakusa.

Dziękuje za rozmowę.

Dziękuje.

 

Foto: Bartosz Mrozowski 

Foto: Dwór Artusa

Czytany 419 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 lipiec 2020 11:43

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama