cinema.pl Artykuły

środa, 19 maj 2021 16:18

Premiera kinowa międzynarodowej koprodukcji TVP w czerwcu

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Opublikuj na FacebookOpublikuj na Google BookmarksOpublikuj na Twitter

GENIUSZE to biograficzny film o życiu wybitnego polskiego matematyka żydowskiego pochodzenia, Stanisława Ulama z Philippem Tłokińskim w roli głównej („Kurier”). Scenariusz filmu został oparty na autobiografii głównego bohatera pt. „Przygody matematyka”. Międzynarodowa koprodukcja jest poruszającą opowieścią o młodym polskim naukowcu, który radząc sobie z traumatycznym doświadczeniem wojny, stał się jednym z pionierów ery nuklearnej. Badania Stanisława Ulama umożliwiły skonstruowanie bomby wodorowej, a także pozwoliły przyspieszyć budowę pierwszego komputera. To właśnie on wraz z Johnny’m von Neumann’em zapoczątkował cyfrową rewolucję, w której obecnie żyjemy.

 

Premiera kinowa międzynarodowej koprodukcji TVP w czerwcu„Geniusze” wykraczają poza ramy filmowej biografii utalentowanego naukowca i stają się ponadczasową opowieścią o dwuznacznej naturze postępu. 

Głównego bohatera poznajemy w 1941 roku w Stanach Zjednoczonych, do których wyemigrował wraz z rodziną i rozpoczął pracę naukową na jednej z amerykańskich uczelni. Jego niekonwencjonalne metody dydaktyczne przysparzają mu popularności wśród studentów, ale są również źródłem kłopotów z administracją uniwersytetu. Kontrakt Stanisława nie zostaje przedłużony, a jego opieka nad szesnastoletnim bratem Adamem (Mateusz Więcławek) staje się coraz większym wyzwaniem. Ulamom grozi deportacja do targanej wojną Europy, a powrót do Polski oznacza dla nich pewną śmierć. Z pomocą przychodzi im wówczas Johnny von Neuman (Fabian Kocięcki), Węgier, genialny matematyk i najbliższy przyjaciel Stanisława.

Jego talent i umiejętności mogą bardzo przydać się amerykańskiej armii, która w tajnym ośrodku w Los Alamos prowadzi badania nad nowym rodzajem broni. Stanisław, licząc, że praca dla rządu pomoże mu ściągnąć do Ameryki rodzinę, przyjmuje propozycję i udaje się do Nowego Meksyku. Polski naukowiec staje się jedną z kluczowych postaci słynnego „projektu Manhattan”. Powołana przez prezydenta Roosevelta inicjatywa doprowadziła do skonstruowania broni nuklearnej. Polski naukowiec ma świadomość, że rezultat jego badań przyspieszy zakończenie II wojny światowej, lecz jednocześnie będzie kosztował życie tysięcy niewinnych istnień ludzkich.

 

KIM BYŁ STANISŁAW ULAM?

LWÓW

Stanisław Ulam urodził się w 1909 roku we Lwowie w zamożnej rodzinie adwokackiej. Niepospolite zdolności i zainteresowania przejawiał od najmłodszych lat. Jako nastolatek potrafił dyskutować o teorii Einsteina, fascynowały go prace Henriego Poincarégo, zaczytywał się też opracowaniem swojego przyszłego kolegi Hugona Steinhausa „Czym jest, a czym nie jest matematyka”.

Rodzice wymogli na Stanisławie podjęcie studiów na Politechnice Lwowskiej. Na szczęście już na pierwszym roku spotkał znakomitych wykładowców Stefana Banacha, Stanisława Mazura i Kazimierza Kuratowskiego, którzy rozpoznali jego geniusz. Młody student postanowił wówczas spełnić swoje marzenia i zostać matematykiem. W ten sposób dołączył do geniuszy, ale też barwnych, ciekawych i nietuzinkowych postaci, które później przeszły do historii nauki jako lwowska szkoła matematyczna.

KAWIARNIA SZKOCKA

Osobliwością lwowskiej szkoły matematycznej była praca zespołowa w niezwykłych miejscach, w których odbywały się spotkania naukowców, gdzie rodziły się przełomowe teorie. I choć Ulam był jednym z najmłodszych geniuszy, nie miał jeszcze 20 lat, to starsi koledzy przyjęli go do swojego grona i odtąd stał się regularnym bywalcem w słynnej kawiarni Szkockiej. Tam wraz ze Stefanem Banachem i Stanisławem Mazurem tworzyli najważniejszy stolik, przy którym rozwiązywano najbardziej skomplikowane problemy matematyczne. Wtedy też powstała słynna „Księga Szkocka”, w której zapisano 193 zagadnienia, przy czym najwięcej z nich postawili: Stanisław Ulam – 40 (wraz z 15 innymi matematykami), Stanisław Mazur – 24 (z 19 kolegami, w tym Stefanem Banachem) i Stefan Banach – 14 (z 11 pozostałymi, w tym z Ulamem i Mazurem). 

Pochodzący z żydowskiej, choć zasymilowanej rodziny, Ulam nie miał szans na zdobycie pracy na Uniwersytecie. I tak z listami polecającymi od Steinhausa ruszył na podbój Zachodu, zaczynając od Wiednia. Przyjechał tam w 1935 roku, dwa lata po obronie doktoratu, na zaproszenie Johna von Neumanna. Następnie wyjechał do USA. Tuż przed wybuchem wojny dołączył do niego młodszy brat. Reszta rodziny została we Lwowie, niestety.

PROJEKT MANHATTAN

Dzięki von Neumannowi pod koniec 1943 r. Ulam wsiadł do pociągu jadącego w stronę Nowego Meksyku. Jego celem było jedno z najbardziej utajnionych miejsc na Ziemi – baza wojskowa w Los Alamos. Był zaledwie jednym z kilku matematyków obok setek fizyków, chemików i inżynierów, którzy brali udział w projekcie Manhattan.

„W całej historii nauki nie było, choćby w wielkim przybliżeniu, takiego skupiska geniuszy” – zanotował Ulam po latach. Zaprzyjaźnił się jednak przede wszystkim z młodziutkim Richardem Feynmanem, przyszłym noblistą. Łączyła ich żywa inteligencja, ale też poczucie humoru i skłonność do żartowania z najpoważniejszych spraw.

To wtedy Ulam rozwinął teorię procesów gałązkowych do modelowania zjawiska powielania neutronów w materiale rozszczepialnym. Jest to kluczowy proces zachodzący podczas eksplozji bomby atomowej.

Był prekursorem metod numerycznych, które pozwalają uzyskać przybliżone rozwiązanie, gdy badany problem jest niezwykle złożony. W owym czasie większość takich obliczeń wykonywana była ręcznie. Ulam wymyślił genialny sposób na przyspieszenie tych rachunków. Pomogły mu w tym karty do gry.

Swoją metodę nazwał Monte Carlo, która z powodzeniem stosowana jest do dziś. Dzięki niej pierwsze komputery mogły prowadzić symulacje skomplikowanych procesów, których dokładne rozwiązanie nie było możliwe.

Kiedy w 1949 r. Rosjanie wyprodukowali i przeprowadzili pierwszy test swojej bomby jądrowej, Amerykanie postanowili stworzyć tysiąc razy potężniejszą bombę, w której energia byłaby wyzwalana przez syntezę jądra wodoru.

LOS ALAMOS

Do budowy nowej bomby zaproszono fizyka węgierskiego pochodzenia Edwarda Tellera. W jego zespole znaleźli się także George Gamow, Amerykanin rosyjskiego pochodzenia, współautor hipotezy, która dała początek teorii Wielkiego Wybuchu oraz Stanisław Ulam. Od samego początku współpraca, między Polakiem a Węgrem się nie układała. Gamow i Ulam mieli podobne poczucie humoru i podejście do nauki oraz do samego Tellera. Ambitny Węgier, zazdrosny o relacje między kolegami, uważał, że grupa poświęca za mało uwagi jego pomysłom. Na ich podstawie, przekorny Staszek Ulam brawurowo przeprowadził obliczenia z suwakiem logarytmicznym, ołówkiem i kartką, i stwierdził, że… do eksplozji nie dojdzie, że koncepcja Tellera ma za dużo słabych punktów, by projekt się powiódł. Urażony naukowiec nie mogąc pogodzić się z porażką, nie przestawał umniejszać dokonań Polaka, co postawiło całość prac pod znakiem zapytania. Mimo niesprzyjającej atmosfery, Ulam nie poddawał się i to właśnie jemu udało się ostatecznie znaleźć rozwiązanie, które pomogło w przezwyciężeniu dotychczasowych trudności. W efekcie 1 listopada 1952 roku Amerykanie zdetonowali pierwszą na świecie bombę wodorową o mocy 10,4 megaton (Mt), co odpowiada mniej więcej mocy 700 bomb jądrowych zrzuconych na Hiroszimę.

„Wierzę, że odkrycie tego źródła energii było czymś w rodzaju ratunku. Przy bombie wodorowej sięgnęliśmy po tak straszliwą broń, że nikt nigdy nie będzie mógł jej użyć do zbrodniczych celów. W nauce są rzeczy nieuniknione. Wcześniej czy później ktoś musiał do tego dojść”. – wspominał po latach Stanisław Ulam.

DZIEDZICTWO

Praca Ulama wywarła ogromny wpływ na wiele gałęzi matematyki, w tym na teorię mnogości (porównywanie zbiorów nieskończonych), teorię miary (w bardzo dużym uproszczeniu – mierzenie objętości zbiorów) i teorię ergodyczną (o układach, które „zapominają” stan początkowy). Zajmował się także topologią (badanie zbiorów otwartych) i procesami gałązkowymi (procesy rozwidlające się z zadanym prawdopodobieństwem). Wraz z Enrico Fermim, Johnem Pastą i Mary Tsingou badał nieliniowe oscylacje strun.

Był niezwykłą osobą, genialnym matematykiem, myślał i działał nieszablonowo, emanował charyzmą i uroczą bezczelnością. Plotka głosi, że kiedy doradca prezydenta Johna F. Kennedy’ego zapytał go, w jakie projekty naukowe nowy prezydent powinien się zaangażować, z cudowną dezynwolturą powiedział: „Może wyprawa na Księżyc?”.

Kariera naukowa Ulama w Stanach Zjednoczonych rozwinęła się. Zdobył tytuł profesora na Harvardzie. Intensywnie pracował nad zastosowaniem teorii prawdopodobieństwa w różnych dziedzinach nauki. Został osobistym doradcą prezydenta Johna Kennedy'ego i członkiem Naukowego Komitetu Doradczego. Należał także do Komitetu Kosmicznego Air Force oraz był konsultantem wielu korporacji, m.in. giganta w zakresie informatyki IBM. Często wygłaszał  eksperckie przemówienia w Senacie w Komitecie Energii Atomowej.

Stanisław Ulam zmarł niespodziewanie na zawał serca w 1984 roku w Santa Fe. W posłowiu do książki „Przygody matematyka” kobieta jego życia, żona Françoise Aron Ulam  zanotowała: „Stan mawiał, że najlepszym sposobem na śmierć jest nagły atak serca lub strzał oddany przez zazdrosnego męża. Miał szczęście umrzeć w ten pierwszy sposób, choć myślę, że chyba wolałby ten drugi”.

 

REŻYSER O FILMIE

Thor Klein

Mając 13 lat, przeczytałem książkę o „Institute for Advanced Study”, miejscu, w którym naukowcy z całego świata prowadzą badania w wielu dziedzinach nauki. Ta idea mocno mnie zaskoczyła. Naukowcy w tej książce byli inni, niż ich sobie wyobrażałem. Byli młodzi, urządzali imprezy i jeździli szybkimi samochodami. Byli barwnymi postaciami – zupełnie różnymi od szkolnych nauczycieli. Później dowiedziałem się, że wielu z nich było imigrantami z Europy, którzy podczas wojny doświadczyli niewypowiedzianych strat. Większość z nich, w tym Stanisław, miała żydowskie korzenie, co sprawiało, że było im jeszcze trudniej. Zrozumiałem, że używali swojego humoru i ekscentrycznego zachowania, by poradzić sobie z traumami.

W szkole filmowej chciałem opowiedzieć historię o Einsteinie i jego najlepszym przyjacielu Kurcie Goedlu, jednym z najbardziej genialnych matematyków wszechczasów. Interesowało mnie ciepło i humor, które łączyły te dwa genialne umysły, ale nie mogłem znaleźć właściwej formy, by sfilmować ich historię. W końcu natknąłem się na książkę Stana Ulama „Przygody matematyka” i od razu zrozumiałem, czego mi było potrzeba – żartobliwość, to był ten element, który leżał u podstaw przyjaźń Stana i Johnny'ego Neumanna, i który zaintrygował mnie u Einsteina i Goedla.

Przygotowując się do filmu GENIUSZE, nawiązałem ścisłą współpracę z George'em Dysonem, który napisał przełomową książkę „Turing's Cathedral: The Origins of the Digital Universe” i jest wiodącym ekspertem w dziedzinie historii ery cyfrowej. Jest również synem Freemana Dysona, genialnego brytyjskiego matematyka, kolegi Stana i Johnny’ego. George dorastał w USA, otoczony przez Europejczyków. Dzięki temu doświadczeniu precyzyjnie opisał mi swoje odczucia z tym związane. Wszyscy moi bohaterowie są młodzi. Stan miał 20 lat, gdy przyjechał do USA, a Johnny był przed 30. Dla nich nauka była twórczym wyzwaniem, które podejmowaliby w przerwach między imprezami z przyjaciółmi a flirtowaniem z kobietami. To pokolenie imigrantów umożliwiło Stanom Zjednoczonym zdobycie technologicznej przewagi w XX wieku. 

Od początku widziałem GENIUSZY jako film europejski, którego akcja dzieje się w USA. Stan i John urodzili się w okresie belle époque. Niemcy, Francja i Anglia były wtedy centrum świata matematyki, a lwowska szkoła matematyczna była znana daleko poza granicami Polski. Ten swobodny duch zmienił się pod koniec wojny. Matematyka nie była już dłużej postrzegana jako forma sztuki. Zamiast tego, została uznana za najpotężniejsze narzędzie epoki nuklearnej. Stan i John van Neumann byli pionierami. 

Dziś, ponad ćwierć wieku po upadku muru berlińskiego, na całym świecie znowu są budowane nowe mury. GENIUSZE pokazują, że nie tak dawno temu Europejczycy szukający schronienia, emigrowali do Ameryki, a dzięki ich wkładowi i wiedzy uczynili z USA kraj rewolucyjnych wynalazków i innowacji technologicznych.

Film prezentuje badania naukowe, budowę bomby atomowej i rodzący się konflikt zimnowojenny, jako lustro wewnętrznych przeżyć Stanisława Ulama. Presja związana z budową bomby odzwierciedla jego samopoczucie. Jest tu pełno sprzeczności, z jednej strony „budowanie bomby, by uczynić świat bezpieczniejszym”, z drugiej – wyrzuty sumienia po holokauście i wymordowaniu jego rodziny. Nawet taka siła geniuszu, umiejętność racjonalizowania i relatywizowania wszystkiego, nie mogła przezwyciężyć poczucia winy, które pojawiło się po zrzuceniu bomby na Hiroszimę.

Film GENIUSZE jest świeżym spojrzeniem na historię lat 40. i 50. Kreśli wiele podobieństw do wyzwań stawianych nam przez czasy współczesne, ukazuje je poprzez historię imigranta, który budując nowy świat, staje w obliczu upadku europejskiej cywilizacji.

Chciałbym, byśmy pamiętali, że Europejczycy i Amerykanie mają wspólne intelektualne dziedzictwo. To jeden z powodów powstania GENIUSZY.

Fabian Kocięcki – Johnny von Neumann (fot. Miriam Kluka)

 

AKTORZY O FILMIE

Philippe Tłokiński (Stanisław „Stan” Ulam) – „To oczywiście niezwykle ekscytujące grać geniusza! Ale w tym konkretnym przypadku zagrałem kogoś więcej – niezwykle pięknego człowieka. Ulam bez wątpienia jest postacią pełną sprzecznych emocji, błyskotliwej inteligencji, abstrakcyjnego poczucia humoru i podmiotem wielu dramatycznych wydarzeń. Stara się do nich podchodzić zawsze z dystansem i niefrasobliwym optymizmem”.

Mateusz Więcławek (Adam Ulam) – „Braci Ulamów łączy bardzo silna, ale też trudna relacja, dlatego że Stan stara się zastąpić ojca młodszemu bratu”.

Fabian Kocięcki (Johnny von Neumann) – „To, co determinuje mojego bohatera, to  wrażliwość, którą Johnny skrzętnie ukrywa przed innymi. Poznając Staszka Ulama, widzi w nim kogoś podobnego do siebie. Tak rodzi się wielka przyjaźń. Johnny widząc zniszczenia po wybuchu bomby, jest wstrząśnięty, czuje, że bezpowrotnie przekroczył granice człowieczeństwa”.

Joel Basman (Edward Teller) – „Trudne relacje miedzy Tellerem a Ulamem wynikały z odmiennego podejścia do budowy bomby. Ulam miał dylematy moralne, Teller był przekonany, że broń masowego rażenia zabezpieczy ludzkość na przyszłość, nawet jeśli będzie wymagało to ofiar. Teller zawsze powtarzał, że nauka może być wykorzystywana w dobry lub zły sposób, ale jako naukowiec miał prawo, a nawet obowiązek służyć nauce”. 

 

PRODUCENCI O FILMIE

Joanna Szymańska – „Ulam pracował dla amerykańskiego rządu przy projekcie Manhattan i został nazwany ojcem chrzestnym bomby wodorowej. Brał udział przy budowie pierwszego komputera i miał ogromny wkład w amerykański podboju kosmosu. Był absolutnie niezwykłą postacią i genialnym naukowcem”.

Evangelo Kioussis – „Wcześniej nie znałem historii Ulama. Gdy przeczytałem scenariusz, stało się oczywiste, że ta fascynująca osobowość i jego przejmująca historia, pełna zwrotów akcji, zajmujących tematów, dramatycznych wydarzeń warta jest sfilmowania. Thor w roli reżysera działa w podobny sposób, co mistrzowie poetyckiego kina autorskiego lat 70. ubiegłego wieku. Oni przyciągali widzów do opowiadanych historii długimi ujęciami, kreując barwną rzeczywistość”.

Nell Green – „Ulam kojarzy mi się ze współczesnym geekami komputerowymi, których pełno w Dolinie Krzemowej. Łatwo go sobie wyobrazić we współczesności: skupiony na swojej pracy i na zadaniach, których efekty miały ogromne znaczenie dla całego świata”.

Lena Vurma – Przygotowując się do zdjęć, na podstawie autobiograficznej książki „Przygody Matematyka” odkryliśmy, że Françoise Ulam, jego żona spisała jego biografię, jemu się zwyczajnie nie chciało tego robić.  Poznaliśmy jego rodzinę, bratanka i córkę. To było naprawdę niezwykłe móc spotkać naocznych świadków tamtych dni. Na planie filmowym naszym doradcą naukowym był George Dyson, bliski przyjaciel rodziny Ulamów, który użyczył nam swoich prywatnych archiwów, listów i nagrań, dzięki którym mieliśmy wgląd w życie Stanisława.

Najtrudniejszym zadaniem okazało się znalezienie odtwórcy głównej roli. Przeprowadziliśmy casting na wielką skalę. W tym czasie Philippe Tłokiński pracował na planie innego filmu. Pojawił się u nas bez przygotowania, ale gdy zaczął czytać scenariusz – to było coś niesamowitego, bo wszyscy wiedzieliśmy, że to on! To jest Stan!

Widzów pociąga połączenie autentycznej historii genialnego naukowca, a jednocześnie zwykłego, wrażliwego, człowieka, który w poszukiwaniu nowego życia trafia do obcego kraju – to współczesne, nie uważacie?

Paul Zischler – Praca na planie tego filmu była ogromną przyjemnością. Mieszały się ze sobą różne języki, style pracy i sposoby myślenia. Łączyły się ekipy z Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii, było też bardzo dużo Hiszpanów – to był wielokulturowy plan marzeń.

„Matematycy wiedzą bardzo dużo o niewielu sprawach, fizycy wiedzą bardzo mało o wielu sprawach“ - Stanisław Ulam

TWÓRCY FILMU

Scenariusz i reżyseriaThor Klein

ZdjęciaTudor Vladimir Panduru

Muzyka Antoni Komasa-Łazarkiewicz

MontażAgnieszka Liggett, Matthieu Taponier

CastingColin Jones, Malgorzata Lipmann, Ewa Hornich

ScenografiaFlorian Kaposi

KostiumyJustyna Stolarz

CharakteryzacjaAnke Thot, Monique Bredow

ProducenciLena Vurma, Paul Zischler, Nell Green, Joanna Szymańska,

Produkcja Dragonfly Films GmbH, Mirror Productions, Shipsboy, Zischlermann Filmproduktion GmbH, Erfttal Film und Fernsehproduktion GmbH & CO. KG

 

OBSADA

Stanisław UlamPhilippe Tłokiński

Johnny von Neumann Fabian Kocięcki

Francoise Ulam Esther Garrel 

Jack CalkinSam Keeley

Adam UlamMateusz Więcławek

Edward TellerJoel Basman

Klaus Fuchs Sabin Tambrea

 

DODATKOWE INFORMACJE

Producenci finansujący: Evangelo Kioussis, Simon Baxter, Norman Merry, Peter Hampden, Nicolas D. Sampson, Arno Hazebroek, Klaus Dohle, Mary Young Leckie przy współudziale Markus Reinecke, Guido Broscheit, Ralf Wenzel, Giles Foreman, Simon Ofenloch

Koproducent: Tomasz Morawski 

Przy wsparciu: Erftall Film True Illusions Films, TVP, ZDF/ARTE, Medienboard Berlin-Brandenburg, Polski Instytut Sztuki Filmowej, German-Polish Film Fund, EC1 Łódź - Miasto Kultury, German Federal Film Fund (DFFF), Sloan Foundation, Tribeca Film Institute, Film Independent.

O FILMIE

„Fascynująca wizja początków ery nuklearnej”.

„Efektowny występ charyzmatycznych aktorów Philippe’a Tłokińskiego i Esther Garrel”.

„Zdjęcia Tudora Vladimira Panduru są zjawiskowe, a dopełnia je scenografia Floriana Kaposi’ego”.

„Kolejną mocną stroną filmu jest zapadająca w pamięć muzyka Antoniego Komasy-Łazarkiewicza”.

„Geniusze uwodzą niczym wytrawny prestidigitator”.

 

Philippe Tłokiński i Mateusz Więcławek – Stanisław Ulam, Adam Ulam (fot. Miriam Kluka)

 

 

FESTIWALE I NAGRODY

·Międzynarodowy Festiwal Filmowy Palm Springs 2020, USA – światowa premiera

·Festiwal Filmowy Cottbus 2020, Niemcy, premiera niemiecka, Nagroda dla Filmu z Największym Potencjałem Dystrybucyjnym

·Międzynarodowy Festiwal Filmowy Ford Lauderdale 2020, USA – Nagroda Przewodniczącego Jury i Nagroda Publiczności dla Najlepszego Filmu Dramatycznego

·Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty 2020, Polska, oficjalna selekcja

·International Peace Film Festival in Pyeonghang 2020, Korea Południowa

·Festiwal AMPLIFY!, Wielka Brytania

·pozostałe pokazy festiwalowe m.in.: w Toronto, Nowym Jorku, Atlancie 

Czytany 440 razy Ostatnio zmieniany środa, 19 maj 2021 16:31

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy Odśwież

Reklama

Pies.tv

Reklama

Reklama